Wiadomości z walki o sprawiedliwość społeczną w Polsce i na świecie oraz publicystyka na ten temat.
Stalam wiec na peronie i czekalam na odjazd pociagu. Mama otworzyla okno. Tymczasem przyszedl grudzień. Kocham szare grudniowe poranki, pierwsze przymrozki, zalosne drzewa bez lisci. Zamknela znowu oczy i przez chwile sadzilam, ze jest zmeczona rozmowa. Ale jak moglam ufac Marcinowi, jezeli ciagle napotykalam jakies niedomowienia, niejasnosci? Ja tego Ola na oczy nie widzialem. Owszem, Mada opowiadala mi o nim i na odleglosc chlopak wydawal sie nawet sympatyczny.
905brak autoryzacji905brak autoryzacjisprawdz autoryzacje