Ala wrocila do domu pod koniec lutego, ciagle jeszcze bardzo slaba, z noga uwieziona w gipsie. Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Siedzielismy przy oknie. Mariola odsunela zaslone i wyjrzala na ulice. Spojrzalem i ja. Przed Lajkonikiem stal skuter. Ala parsknela przytrzymujac reka policzek. Bolal ja ciagle, zwlaszcza kiedy sie smiala. Stalam wiec na peronie i czekalam na odjazd pociagu. Mama otworzyla okno.
brak autoryzacji905nieautoryzowanosprawdz autoryzacjenieautoryzowano